 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
Info
News
Archiwum
Credits
Ankieta
O Zespole
Squad
Biografia
Kontakt
Tourniquet
Photogaleria
Stuff
Albums
Singles
Promos
Bootlegs
Demos
Videos
CD Roms
Greatest Hits
Soundtrack
Interviews
Inne
Ubrania
Plakaty
Literatura
Kartki
Texty
Tłumaczenia
Tabulatury
Artykuły
Wywiady
Recenzje
Słownik
FAQ
Cran Linx
Midi
Mp3
Video
Audio
Fonty
Skiny
Screen Savery
Tapety
Ch@t Room
Xięga Gości
Forum Dyskusyjne
Formularz
Fans Of The Crans
Fani Fanom
TOP 10
Crunner
Mail Me

|
|
|
WAKE UP AND SMELL THE COFFEE
|
| Wytwórnia |
M C A Records |
| Data wydania |
23.10.2001 |
| Utwory |
Never Grow Old,
Analyse, Time Is Ticking Out, Dying Inside,
This Is The Day, The Concept, Wake Up And Smell The Coffee,
Pretty Eyes, I Really Hope, Every Morning, Do You Know,
Carry On, Chocolate Brown, Cape Town |
| Ocena |
90 % |
Jest rok 2001, po 10 latach istnienia The Cranberries wydali właśnie swoją piątą
płytę zatytułowaną "Wake Up and Smell the Coffee". Płytę, która jest kontynuacją
charakterystycznego dla nich rockowego stylu, wyrobionego na poprzednich
albumach. A zapowiadało się chyba inaczej. Zmiana wytwórni na bardziej
"grunge'ową" MCA, a także duet z nieco "cięższym" Rammsteinem i kapitalny
"Under to the Night". Miałem cichą nadzieję, że brzmienie grupy stanie się nieco
cięższe, że zespół przekwalifikuje się na hardrockową kapelę. Może jednak lepiej
nie zmieniać tego, co dobre? Z takiego założenia wyszedł zespół.
Nadal dominuje gitarowy rock - czasem lżejszy, czasem cięższy - przeplatany
charakterystycznym "umierającym" głosem Dolores O'Riordan. Znalazło się również
miejsce dla kilku ballad. Całości dopełniają cover "In The Ghetto" Elvisa Presleya
oraz wersja live sprawdzonego hitu "Salvation".
Grupa sprawia wrażenie, że nie uczestniczy już w bezsensownej walce o najwyższe
miejsca na listach przebojów. Nie ma tu raczej hitów na miarę "Zombie" czy "Linger".
Mamy za to znakomity, równy album, bez specjalnych potknięć. Najlepsze wrażenie
bez wątpienia sprawiają "This Is the Day", bardzo podobny do "Promises", tytułowy
"Wake Up and Smell the Coffee", w którym grupa sięga do wspomnianego wcześniej
hard rocka (to najcięższy ich kawałek od czasów "Salvation"), "Time Is Ticking Out"
- ze względu na dosyć ostry, polityczny tekst traktujący o dobrze znanym incydencie
z 1986 na Ukrainie (Czarnobyl). Z ballad ma uwagę zasługuje na pewno otwierająca
płytę "Never Grow Old", która po wyjęciu krążka z odtwarzacza najdłużej zostaje w
pamięci, "Dying Inside" oraz "Chocolate Brown". Świetny wypadł cover "In the Ghetto",
ale bezkonkurencyjny jest "Salvation" w wykonaniu live. Tu grupa pokazuje, że kiedy
trzeba, potrafi dać czadu. Dla mnie wersja live jest lepsza od studyjnej.
Wake Up And Smell The Coffee to na pewno jeden z lepszych albumów TCB. Dlatego
przyznaję mu 90 procent (kilka punktów odjęłem za dosyć średni utwór "Every Morning").
Jednak płyta nie musi podobać się każdemu. Dla kogoś, kto nie przepada za
zespołem, reakcja na jej wysłuchanie może być podobna do takiej, jaka z pewnością
miałaby miejsce, gdybym mojej mamie kazał przesłuchać którąś z kaset Morbid Angel
na walkmanie.
"Wake Up..." wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Jeżeli grupa nadal będzie podążać
szlakiem, który przeciera już od prawie 10 lat, to chyba zawsze ich płyty będą stały
na bardzo wysokim poziomie. Polecam.
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |